
SP nr 114 uczy, bawi, wychowuje
1 czerwca, z połączonych okazji – Dnia Matki, Dnia Dziecka i Dnia Ojca, tradycyjnie odbył się w naszej szkole festyn (już trzeci). Był to festyn rodzinny, gdyż naszym głębokim zamysłem jest integrowanie rodzin we wspólnych działaniach rodzinnych oraz ze szkołą. Wychodzimy z nim, jako imprezą środowiskową, do naszych uczniów, rodziców, sympatyków. Korzystamy z przestrzeni boiska szkolnego (przestrzeni szkolnej trochę nam brakuje na taką imprezę), z nagłośnienia dźwięku, doświetlenia sceny reflektorami – wykorzystujemy b. dobry sprzęt, który posiadamy. Taką imprezę masową organizujemy jeden raz w roku – a to z różnych względów: po pierwsze – okazja ważna, po drugie – wszyscy pracownicy szkoły pracują po godzinach, by dopieścić bawiące się dzieci i ich opiekunów, po trzecie – chcemy być szkołą przyjazną dziecku.
Jak jesteśmy postrzegani?
Nasze „hałasy” podobno przeszkadzają niektórym mieszkańcom okolicznych bloków, mimo iż impreza odbywa się w godzinach popołudniowych i jej organizacja jest oficjalnie zgłoszona do Straży Miejskiej, która wspiera nas w tym zamierzeniu, ochrania i nadzoruje. Z tego miejsca przepraszam wszystkich, a w szczególności osoby chore i starsze, którym zakłóciliśmy spokój i ciszę. Wybaczcie! Ale blisko 750 uczniów i wielu rodziców czekało na nią, miało gdzie spędzić czas tego popołudnia.
A na naszej scenie działo się wiele. Prezentował się cyrk Pomponi z Ukrainy z ciekawymi numerami tresury zwierząt oraz iluzji i akrobacji. Ale najważniejsze były występy uczniów – śpiew i taniec, a do tego potrzebna przecież muzyka. Śpiewał chór szkolny oraz uczniowie klas młodszych w repertuarze dedykowanym Mamie. Mocno zaznaczyły się tańce – układy choreograficzne przygotowane przez dziewczynki.
Na festynie nie mogło oczywiście zabraknąć konkurencji sportowych – główkowanie, rzuty do kosza, strzały kijem hokejowym czy tor przeszkód – to tylko niektóre z nich. Ze względu na deszcz rozgrywane one były na sali gimnastycznej. Ale gwoździem sportu był mecz siatkówki: rodzice – nauczyciele, rozegrany na murawie boiska. Przy dużym zainteresowaniu widowni popisali się rodzice – wygrali 3:1 w setach. Gratulacje!
W namiotach, które rozstawili nam druhowie rozlokowali się plastycy, gry językowe i logiczne, harcerze, warsztat garncarski oraz grill. Można było wykonać coś interesującego z papieru, poddać swoją twarz i ręce kwietnemu rysowaniu, ulepić naczynie z gliny z pomocą koła garncarskiego oraz pana garncarza czy poznać sposób przeżycia na biwaku harcerskim, czyli jak rozłożyć łóżko polowe, chronić się maską przeciwgazową i pląsać przy muzyce.
Grill u pana Darka oraz bufet u p. Lili serwował pyszne dania i napoje, a straż pożarna gasiła wszystko to, co mogłoby się za chwilę zapalić (krótka prezentacja działania strumienia wodnego). Nieoceniony wysiłek w przygotowanie zabawy włożył cały personel administracyjny.
Na imprezie było słodko i mlecznie – a to za sprawą sponsorów – firm, które ofiarowały nam słodycze i desery mleczne. Fruwały kolorowe balony, wyrastały kolorowe kwiaty – bo festyn był kwiatowy.
Nad całością, jak zwykle czuwała p. pielęgniarka, która jak zwykle w nieskazitelnie białym kitelku ze sztandarem z czerwonym krzyżem oczekiwała na wezwanie – na szczęście na próżno. Natomiast nasz fotopress sprawił się doskonale, przygotował obszerny materiał utrwalający, który będzie wyeksponowany w podwojach szkoły.
Pochwała należy się dzieciom, które po ekologicznych hasłach piknikowego konferansjera błyskawicznie „odkurzyły” teren, zbierając wszystkie papierowe niespodzianki do kolorowych worków na śmieci.
Staramy się zbliżyć do naszych rodziców, zachęcić ich do współpracy na rzecz szkoły i swoich pociech. Chcemy także, by rodzice poznali nasze możliwości: – osiągnięcia artystyczne uczniów, bo te najłatwiej pokazać, zapał i chęć nauczycieli do pracy oraz infrastrukturę szkoły.
Naszym marzeniem jest być rozumianym i pozytywnie odbieranym przez środowisko lokalne.
Dziękujemy uczniom, rodzicom i opiekunom za udział w festynie, nauczycielom i pracownikom administracji za trud włożony w przygotowanie i przeprowadzenie imprezy, sponsorom za pomoc materialną oraz organizacjom pozarządowym za udział w zabawie.
       
Po raz kolejny zawiodła nas pogoda i nie była dla nas przychylna. Było zimno i deszczowo. W tym roku próbowaliśmy stać się niezależni, ale do końca nam się to nie udało. Brezentowy dach, który misternie rozpostarty był nad sceną na tarasie nie wytrzymał do końca silnych podmuchów wiatru i ciężaru kropel deszczu, które się na nim gromadziły.
Grażyna Hulak














| 09.06.2006r. |