Drugi wniosek był kol. Wacława Nizmera. Pragnął stworzyć szkolną orkiestrę symfoniczną
i w porozumieniu ze mną – chór. Wniosek entuzjastycznie omówiono z Komitetem Rodziców. Kolega Nizmer szczegółowo opracował cennik instrumentów koniecznych na początek i okazało się wówczas, że w kasie jest za mało gotówki. Aktyw rodzicielski uradził, aby opodatkować dodatkowo wszystkich rodziców, po 1 zloty na cele orkiestry kolega Nizmer zaczął działać. Nawiązał kontakt z zakładem instrumentów muzycznych w Czechosłowacji, skąd nadeszły w krótkim czasie małe dziecięce skrzypeczki, później wiolonczela i najmniejszy kontrabas. Rozpoczęła się nauka wybranych dzieci od klas I do VI. Pracę tę, która wymagała ogromnego nakładu czasu i trudu zupełnie bezinteresownie prowadziliśmy, z umiłowania polskiej pieśni o chęci krzewienia kultury muzycznej w odniesieniu do dzieci robotniczego Targówka. Powoli do orkiestry przybyły 2 flety, 2 klarnety, przybyła jeszcze jedna wiolonczela i jeszcze kontrabas, werbel, czynele i 50 – ro dzieci. Na koniec zakupiono pianino marki Tembera, instrument wysokiej jakości, który miał stać się pomocą przy uczeniu pieśni. Chór – to była moja rola i moja duma.
W październiku 1932 r. potrzebne instrumenty były już na miejscu, nabór dzieci ukończony, plan lekcji dla poszczególnych uczniów rozpisany i od listopada rozpoczęła się systematyczna praca gry na instrumentach. Najzdolniejszym poświęcano najwięcej czasu, gdyż postawiliśmy sobie za punkt honoru pokazać orkiestrę na zakończenie roku szkolnego. Nie mogę pominąć tego, że kolega Nizmer nie chciał korzystać z żadnych gotowych ćwiczeń. Pisał sam nuty i ćwiczenia na wszystkie instrumenty umiejętnie stopniując trudności, sam układał, przerabiał i instrumentował wszystko, co dzieci grały. Kol. Nizmer to esteta. Pulpit żelazny nie może szpecić zespołu. Sam rysował schematy pulpitów i sam je wykonywał, jak również sam wykonał futerały dla kontrabasów i wiolonczeli. Kiedy sypiał, kiedy jadał i kiedy sam się uczył nie wiadomo było. Mieszkaliśmy wszyscy troje w pobliżu szkoły, więc tylko krótka przerwa po lekcjach i znów biegną dzieci do szkoły. To już chórzyści, muzycy i sportowcy.
Na zakończenie roku szkolnego 1931/32 odbyły się pokazy sportowe przed południem na boiskach przy szkole, a popołudniu w sali gimnastycznej przy ul. Otwockiej odbył się pierwszy występ naszej orkiestry i chóru. W przemówieniach p. Puciatowa, kierowniczka szkoły i Komitet Rodzicielski nie mieli słów uznania dla naszej zbożnej pracy. Chór śpiewał trzygłosowe pieśni ludowe i szkolne, lecz nie pamiętam już jakie. Orkiestra w składzie 33 osób grała również piosenki ludowe, a pamiętam między innymi “Uśnij, że mi uśnij”. Pięknie była odegrana. Na zakończenie chór z orkiestrą wykonali na nutę “Raduje się serca” piosenkę ze słowami okolicznościowymi.
![]() |
Próba chóru z orkiestrą w sali przy ul. Otwockiej 3 w szkole 192 |
Słowa do znanej i popularnej melodii napisałam sama, chwaląc w każdej zwrotce zapał
i wytrwałość naszych dzieci, Komitetu Rodzicielskiego i rodziców.
Orkiestra zrobiła ogromną furorę nie tylko jako pierwsza symfoniczna dziecięca w Warszawie,
ale daleko w Polskę szła o niej wieść. Pedagodzy i muzycy przyjeżdżali do naszej szkoły znajdującej się w ,,byle jakim” domku, aby osobiście zobaczyć pracę od strony kuchni.
To, co zobaczyli to było prawdziwe krzewienie kultury z wielkiego umiłowania stanu nauczycielskiego, praca prawdziwie twórcza w bardzo trudnych warunkach lokalowych. Kolega N. znając psychikę dziecka w różnym wieku i jego możliwości , sam instrumentował i harmonizował utwory na chór i orkiestrę, sam odbywał próby i sam dyrygował.
Szkoła 114 zasłynęła. Śpiew, do którego wówczas i władze szkolne nie odnosiły się po macoszemu, jak to ma miejsce dzisiaj, był tak postawiony w naszej szkole, że kl. VII np. zdolna była na jednej lekcji nauczyć się z solfeżu 3 głosowej pieśni w tonacji G dur z dobrym brzmieniem. Muzykalnym
i rozśpiewanym dzieciom nie sprawiało żadnej trudności utrzymanie się w głosach.
Przystępując do naszej pracy pozalekcyjnej nikt nawet nie myślał, aby to mogła być praca zarobkowa. Zapłatą nasza była połowa rozśpiewanych dzieci w szkole, grających, chętnych i grzecznych na próbach. Odznaczeni zostaliśmy srebrnymi krzyżami zasługi. No, przyjemnie.
Ale i o to nam przecież nie chodziło. Chodziło jedynie o to, aby rozmiłować polskie dzieci
w pięknej polskiej pieśni, w jej folklorze, w jej tradycjach. W pieśni i nadal mieści się historia ojczystego kraju, jego smutki i jego radości. Pieśń może przymilknąć, lecz nie może przestać istnieć.
![]() |
Nasz chór w r. 1934 śpiewał w Polskim Radio na ,,Święto Matki” |
![]() |
Chór szkolny po próbie 1933r. |
W roku 1933 w okresie kolęd w każdą niedzielę Komitet Rodzicielski przewoził chór i orkiestrę do zamku pana prezydenta, gdzie w kaplicy zamkowej w czasie nabożeństwa nasza szkoła grała i śpiewała kolędy. Prezydent Ignacy Mościcki uwiecznił się z nami na fotografii podpisawszy ja własnoręcznie i na moje ręce polecił przekazać 500 zł na dokupienie większej ilości skrzypiec do nauki. Komitet Rodzicielski dumny był ze swego dzieła. Dumna była cała szkoła. Po dwu latach pracy stanęła na poziomie pierwsza szkolna orkiestra symfoniczna złożona z uczniów od lat 8 do 14 i czterogłos. chór śpiew. a capella i z orkiestrą. Kierownicy szkół zaczęli ubiegać się o osobę kolegi Nizmera. Znalazłszy godnego siebie zastępcę w osobie kol. Sobczyńskiego Kazimierza, W. Nizmer przeniósł się do szkoły 192 na ul. Otwocką 3, gdzie znów od podstaw tworzył orkiestrę dziecięcą. Warunki lokalowe były tam bez porównania lepsze, lecz zapał szkoły nie dorównał naszemu. W innych szkołach były też polskie dzieci, a takich wspaniałych organizatorów, pedagogów – muzyków jak kol. Nizmer nie było wielu.
Od roku szkolnego 1933/34 orkiestrę szkoły 114 prowadził kol. Sobczyński, chór dalej jest pod moim kierunkiem, aż do wybuchu wojny.
Orkiestra i chór szkoły 114 na Zamku Warszawskim.
![]() |
Orkiestra na próbie rok 1933 |
Kolega Sobczyński również nie pytał ile i kto ma zapłacić za pracę z orkiestrą. Bardzo zdolny i zamiłowany muzyk nic nie utracił z wysiłku kol. Nizmera. Orkiestra rosła, przybywało jej członków, a najmłodszy narybek zawsze szedł z klas pierwszych. Orkiestra i chór dość często występowali na akademiach lub imprezach dochodowych na cele społeczne jak: ,,Popieranie budowy szkół” czy Liga morska. Znajdująca się obok fotografia ukazuje jeden z takich koncertów w kinie Praga przy ul. Targowej. Obecnie kino to nie istnieje. W środku kol. Sobczyński, za nim uczeń kl. VII klarnecista Kowalczyk Henryk i pierwszy skrzypek po lewej stronie siedzący przy pulpicie Janek Krzywicki zostali zamordowanie przez gestapo w 1942r. Z prawej na dole kierownik naszej szkoły Ludwik Hendzel.
![]() |
Koncert w kinie ,,Praga” r.1935 |