Kierownikiem szkoły był czwarty z rzędu P. Hendzel Ludwik, darzony dużą sympatią grona nauczycielskiego rodziców i dzieci. Wysoki, nieco pochylony, mocno szpakowaty o dobrym, łagodnym spojrzeniu i czterdziestym roku życia. Cechowała go duża znajomość człowieka, wyrozumiałość niekiedy pobłażliwość. Miał przyjemny i zawsze gotowy dowcip oraz tak bardzo potrzebny autorytet. Nazywaliśmy go ,,naszym złotoustym” za piękny styl w swoich referatach, przemówieniach i wygłaszanych od czasu do czasu odczytach w różnych okolicznościach.
Nigdy nie czytał, zawsze mówił. Widzę go w swych myślach jako wychowawcę otoczonego ,,swoimi chłopakami”, jako wzorowego kierownika, najlepszego kolegę i wnikliwego gospodarza i chciałabym o Nim powiedzieć, że ze wszech miar zasługuje na pamięć. Na rok przed wybuchem II wojny światowej, w którą nie wierzył, jak wszyscy optymiści, zachorował na gruźlicę płuc. Wojna zastała go w sanatorium, skąd pod opieką żony wyruszył na wschód, jak tysiące mężczyzn, a w listopadzie wrócił do Warszawy. Stan zdrowia stale się pogarszał, warunki materialne również, tym bardziej, że Niemcy zwalniali nauczycielki zamężne, więc i uposażenie było o jedno mniej.
Zapobiegliwa koleżanka Hendzlowa podejmowała w domu wypiek ciastek, bułek, tortów i do umówionych gospód o świcie sama dostarczała strzegąc się, aby nie wpaść w ręce Niemców. Musiała męża ratować. Stan zdrowia niekiedy się na krótko poprawiał, ale nawroty stawały się cięższe. Na wieść o zbliżającym się powstaniu próbował zebrać wszystkie siły, aby spełnić swój patriotyczny obowiązek. Mieszkanie swoje, w którym przez okres wojny odbywały się komplety klas licealnych, oddał dowództwu powstania, a sam zszedł mieszkać do piwnicy, jak zresztą i inni. Wówczas zaczął rozumieć, że zbliża się koniec wojny i koniec Jego życia. Wierzył tylko bardzo mocno, że nie umrze wcześniej, póki na ulicach Pragi nie ujrzy żołnierzy Kościuszkowców. Takoż się i stało, że cieszył swe oczy widokiem polskich mundurów, rozmawiał z żołnierzami od 13.IX do 3 XI 44r...
Gdzie dzisiaj stoi szkoła 73, tam złożyliśmy Go w pośpiechu, aby zdążyć przed nalotem mściwych bombowców niemieckich, na prawy brzeg Wisły. Ekshumacji dokonano w 1946r. Na cmentarz Bródnowski. W mojej pracy kierowniczej zawsze sięgałam do wzoru pstepowania w każdej trudnej sprawie jednego z najlepszych kierowników szkoły Ludwika Hendzla i Jego pracę kierowniczą kontynuowałam w umiłowanej przez nas szkole.
![]() |
Kierownik szkoły 114 – Hendzel Ludwik |